Dziś przedłożyłam wieczorną lekturę kolejnego kryminału E. S. Gardnera ponad blogowanie. Taki mały urlop! Jeśli komuś zabraknie zgagowych dyrdymałek do porannej kawy, przepraszam...
No cóż mimo że kawę dzisiaj jakoś inaczej mi się pije bez ciebie to jednak mam pełne zrozumienie i przynajmniej mnie przepraszać absolutnie nie musisz. Pozdrawiam
No cóż mimo że kawę dzisiaj jakoś inaczej mi się pije bez ciebie to jednak mam pełne zrozumienie i przynajmniej mnie przepraszać absolutnie nie musisz. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń...trzeba jakoś przeżyć, czytaniem twoich wpisów zaczynam albo kończę dzień... :)))
OdpowiedzUsuń...miłej lektury...
ale nas rozbestwiłaś:)
OdpowiedzUsuńCiężko będzie ale jakoś damy radę:) Tym bardziej, że też wczoraj cały wieczór czytałam:))
OdpowiedzUsuńProszę bardzo
OdpowiedzUsuńRaz nie zawsze, dwa razy nie wciąż:)) każdemu należy się odpoczynek:)
OdpowiedzUsuńDamy radę:-)
OdpowiedzUsuńmacie przecież co nieco w odwodzie, prawda?
OdpowiedzUsuńPrzydał się, a jakże!
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję!
OdpowiedzUsuńNa takie zrozumienie liczyłam, wszak nie tylko mnie dopada bakcyl lektury...
OdpowiedzUsuńChyba powinnam zacząć proces ,,derozbestwiania''?...
OdpowiedzUsuńJeszcze jeden kryminałek w kolejce czeka, ale dziś najpierw jedna przyjemność, potem dopiero druga...
OdpowiedzUsuńCzasem zmiana jest ożywcza :)
OdpowiedzUsuń