Nie ukrywam, że w ostatnich dniach nie było mi łatwo o czymkolwiek pisać... Choćby się chciało!
Szok, niedowierzanie, łzy...
Osobiście znam kilkoro ludzi, którzy od lat karmią się nienawiścią. Bardzo im współczuję, choć nie jest mi łatwo się z nimi od czasu do czasu stykać. Nie potrafię bowiem zrozumieć powodów...
Z jedną z tych osób spotkam się po raz kolejny w sobotę. Powiemy sobie pewnie ,,dzień dobry'' i tyle! Płaszczyzna porozumienia zerowa... Nie z mojej winy. Nie życzę Jej źle, bynajmniej. Już dawno jednostronnie zakopałam topór wojenny. Co do strony przeciwnej mam wątpliwości. Moją ,,winą'' wobec Niej jest chyba po prostu szczęśliwe życie rodzinne, a przedtem zawodowe ...
Otaczam się na co dzień ludźmi raczej zadowolonymi z życia. Owszem, pewne bolączki i ich dotykają, jednak to ten typ, który uważa, że szklanka zwykle jest w połowie pełna. Nawet wtedy, gdy życie szykuje nie najmilsze niespodzianki. A tych wśród moich bliskich nie brakuje...
Prezesso nie istniałby, gdyby nie mógł czuć do kogoś nienawiści. Może istnieć tylko wtedy, gdy ma "wroga"- to mu porusza krew w żyłach, reguluje tętno serca. Niestety wiele osób też tak ma.
OdpowiedzUsuńWydarzenia niedzielne bardzo mnie przygnębiły i wywołały obawę, że to dopiero początek.
Łudzę się, że nie...
UsuńMam tę nieprzyjmność znania takich, którzy tylko patrzą gdzie, kogo i jak skłócić... Niestety nie da się ignorować ich obecności, bo widujemy się codziennie i trzeba jakoś współpracować. Ech...Oby wydarzenia ostatnich dni przyniosły długofalowe skutki. I nie były li tylko zrywem chwili. Bo to byłoby najgorsze z możliwych rozwiązań.
OdpowiedzUsuńOby...
UsuńTeż mi trudno, myśli skupiają się tylko na tej tragedii... Bądźmy dla siebie dobrzy, różnijmy się przyzwoicie...
OdpowiedzUsuńProste to, a jakże trudne w praktyce...
OdpowiedzUsuń