niedziela, 29 września 2013

Gdyby się okazało...

... że to, co przywiozła z lasu Asia, a my zjedliśmy na kolację, to jednak nie były kanie?


Wtedy pamiętajcie, że Was kochałam, szanowałam, że byliście mi niemal jak rodzina itp.


***


Dziecka małe przybyły wypożyczonym od przyjaciela busem, by przywieźć nam z Gdyni kanapę i fotele, nabyte na czas naszego tamże pomieszkiwania, a generalnie przeznaczone do grajdołka. W drodze powrotnej zabrały meble dotychczasowe, nieco wysłużone i ponadgryzane zębem nie tyle czasu, ile starej Iry i  bardzo młodej Ery...


Tak się nagle dostojnie w pokoju zrobiło! I troszku ciaśniej, bo obecne sprzęty większe  nieco od poprzedników. - No, zobacz! - mówię do Małża. - Troszku tak antycznie się zrobiło, czyli chyba stosownie do naszego wieku... My przecież  jesteśmy już też bardziej  ,,z epoki''...


Od dziś w gdyńskim mieszkanku komplet lokatorów. Do dwóch młodzianków dołączyła panienka. I od razu kobiecą ręką ruszyła,  szorować to i owo. Czyli to, co chłopcom dotychczas nie przeszkadzało!


Asia i Michał w samą porę opróżnili segment w małym pokoju, by dziewczę mogło się ,,zrealizować'' garderobianie.


Jak zawsze przy takich okazjach, znalezisk moc! Przywieźli mi na przykład dyplom z 22 czerwca 1964 roku, który dostałam na koniec trzeciej klasy podstawówki ,,za bardzo dobre wyniki w nauce i wzorowe zachowanie''. Ręcznie wykaligrafowany (!) i oprawiony w ramkę!!! Pojęcia nie miałam, że w rodzinnym archiwum taki ,,skarb'' się znajduje...


***


Mebelki tarasowe zostały dziś zakonserwowane przed zimą. Może jeszcze czas nie najwyższy, ale kto wie, co nas czeka w październiku?... W pogodzie teraz nic pewnego!



12 komentarzy:

  1. teraz proszę codziennie pisać o samopoczuciu bo jak nie to będziemy przy kompach śpiewać"anielski orszak"!

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie żądam jak najszybciej nowej notki z potwierdzeniem, że to kanie, żebym mogła spać spokojnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jednak kanie, bo od rana słucham radia i nikt nie mówił o następnym zatruciu muchomorem sromotnikowym:)))) Jest jeszcze jeden grzyb bardzo podobny do kani, wabi się sarniak dachówkowaty, trujący nie jest, ale ponoć niesmaczny.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też czekam z niecierpliwością na meldunek:)
    No proszę, jaka sympatyczna pamiątka się odnalazła:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ...pamiętamy, pamiętamy. Zgago pamiętaj, że wszystkie grzyby są jadalne, niestety niektóre tylko raz w życiu. He he he....

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze żyję, ale objawy do 48 godzin mogą się pojawić...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zjadłam dwie i pół kani. Ta trzecia trochę inaczej smakowała, a była największa. Dlatego opanowałam łakomstwo i drugą połówkę wyrzuciłam. Podśpiewując przy tym nieco przekręcony wersik Starszych Panów: - Zwłaszcza TRZECI trujący był grzyb...

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę brzuszek pobolewa, ale żyję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile to zasadzek czyha w przyrodzie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba, Raczej. Na pewno?...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakby co, to osobiście wolę ,,Gdy wszyscy święci idą do nieba''... Rytm mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń

Żyję,żyję

 Ale co to za życie... Moje trzydniowe chemie szpitalne, zakończone w kwietniu, nic nie dały. TK wykazało, że to co miało się zmniejszyć, ur...