Zapóźniona jestem czytelniczo, a tu czwartek dniem zwrotów i wypożyczeń! Więc sorry, ale ten wieczór poświęcam na dokończenie zapasów książkowych. Jakieś 500 stron mi zostało....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Żyję,żyję
Ale co to za życie... Moje trzydniowe chemie szpitalne, zakończone w kwietniu, nic nie dały. TK wykazało, że to co miało się zmniejszyć, ur...
-
Ale co to za życie... Moje trzydniowe chemie szpitalne, zakończone w kwietniu, nic nie dały. TK wykazało, że to co miało się zmniejszyć, ur...
-
Tak, tak, na zdjęciu to, niestety, ja! Ale ubieranko jest naprawdę piękne. Może ktoś z Was spodziewał się raczej haftów, cekinów, korali itp...
-
Po drugim cyklu chemii samopoczucie fatalne, po trzecim ciutkę lepiej, ale do stanu ,,ok'' bardzo daleko. Dziś pierwszy raz od miesi...
I co? Zdążyłaś?
OdpowiedzUsuńCzytania na akord nie znoszę. Wolę przesunąć termin zwrotu i doczytać spokojnie do końca.
Wiesz, też wolałabym poczytać, ale ja nie mogę - muszę się wciąż pakować, segregować, pakować, segregować, patrzeć gdzie to upchnąć???? i wynosić- balkon lub piwnica.
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Doczytałaś?:)
OdpowiedzUsuńSwoją drogą też muszę skończyć dziś książkę, ale zostało tylko 30 stron więc luzik;)
Doczekałam się!:) Mam wiosnę upał wręcz:)) a śniegu już prawie nie ma! hip hip hura:) z tego wszystkiego zakupiłam bratki na parapety:)
Nie dałam rady... 150 zostało! A bratków o mało dziś nie nabyłam w dzielnicowej kwiaciarni. Powstrzymałam się jednak, licząc, że w sobotę na hali będą tańsze. A ja potrzebuję ze 40 sztuk...
OdpowiedzUsuńZnam ten ból! A najgorsze zadanie to upchnięcie książek...
OdpowiedzUsuńNiestety! Też postanowiłam sobie przyjemność przedłużyć...
OdpowiedzUsuń